Dawno mnie tu nie było. Ale o czym pisać, kiedy sytuacja zmienia się niewiele. Raz na wozie, raz pod wozem, baba z wozu koniom lżej itd. Mieszkam jeszcze z mężem, ale sytuacja może w końcu się zmieni. Pracuję, może nie jest to wymarzone zajęcie , ale podobno nieźle płatne i służy kondycji ;) Otóż, drogie Panie, drodzy Panowie, drogi Leo Benhakkerze ;) zostałam , tadaaaaam, doręczycielem pieszym w znamienitej firmie In Post ;) Fajni ludzie, każdy „nowy” ma swojego opiekuna, i w tym miejscu , powinny nastąpić podziękowania w kierunku pana Zbyszka , który dba o mój stan przygotowania do trasy ;)

Szukam teraz mieszkania, mam trochę pożyczonych pieniędzy, ale wiadomo, bez rewelacji, na tyle, żeby wystarczyło na wynajem i przeżycie przez miesiąc do pierwszej wypłaty. I też łatwo nie jest. Szukam okazji, żeby mieszkanko miało co najmniej 30m2 i kosztowało nie więcej niż 1200 z opłatami. Czasem można na takie cudeńko trafić, ale trzeba mieć sporo szczęścia.

Poza tym, zaczęłam biegać, co daje mi mnóstwo siły, kiedy jest naprawdę źle. Polecam.

Ogólnie, sytuacja panująca w domu zmieniła nas oboje. Oboje przestaliśmy być zramolałymi, zrzędzącymi starcami. Myślę, że rozstanie suma sumarum wyjdzie nam na dobre patrząc w kontekście całego życia. Gdyby nie taki „kop od losu” dalej tkwilibyśmy tak , udając , że żyjemy.

Tym pozytywnym akcentem żegnam i pozdrawiam, jeśli oczywiście ktoś tu jeszcze zagląda.