Samotność

To przerażające uczucie, którego zawsze się bałam i którego nigdy nie chciałam czuć. Które nie pozwalało mi powiedzieć nie, kiedy tak czułam , w obawie przed pustką.

Jak bardzo nie potrafię być samotna czuje właśnie teraz, jak zimno – fizycznie i emocjonalnie może być wokół. Jak łaknę choćby odrobiny ciepła i każdy jego przejaw chłonę jak gąbka.

Jak panicznie się boję.

Jak nie potrafię powstrzymać łez.

Jak cholernie trudno jest mieć świadomość, że obok jest ktoś kto chciałby to ciepło dać, ale ono odbija się od muru. Który sama , cegiełka po cegiełce zbudowałam wokół siebie.

Jak z samotnością przychodzi ze zdwojoną siłą brak poczucia bezpieczeństwa, bez którego nie umiem żyć. Dla którego między innymi moje życie teraz wygląda tak, jak wygląda.

Czuję się, jak bezpański kundel, który tylko czeka na ochłap rzucony z pańskiego stołu. Tym ochłapem może być ciepłe słowo, gest, cokolwiek. Tylko, że później pan wraca do własnych spraw, do własnego życia, a kundel ze smutno dyndającym ogonem wpatruje się w puste miejsce.