Jak to bywa w okresie międzyświątecznym, przed, nowo i ponoworocznym, przychodzi czas na rozmyślania. Czy coś można było zrobić, inaczej, lepiej? U mnie sporo było sytuacji do analiz. Sporo wydarzeń do przejścia raz jeszcze , krok po kroku- choć tylko w myślach. Na pewno można było. Na pewno można było inaczej, choć pewnie nie lepiej.

Kim jestem dziś, kim byłam w zeszłym roku…? To pytanie zadawałam sobie setki razy. Dochodzę do wniosku, że taki kopniak od życia, który w 70% sama sobie zafundowałam, wyszedł mi na dobre. Nauczyłam się marzyć. Mieć ambicje. Plany. Kiedyś tego nie było. Wydawało mi się, że świat, w którym ludzie są kolorowi, barwni, którzy kierują własnym losem- że ten świat nie jest dla mnie. Teraz wierzę, że mój los jest w moich rękach. Że najgorzej już było, że teraz może być tylko lepiej, co nie znaczy – łatwiej.

W nadchodzącym roku życzę więc wszystkim odwiedzającym: miejcie marzenia. Tylko tyle. Oczywiście nie namawiam do obierania moich ścieżek. Co to, to nie. Ale marzenia kreują nasze myśli, a myśli… kreują rzeczywistość. Jest coś co słyszę od najlepszego przyjaciela jakiego przyszło mi na swojej drodze poznać: masz potencjał. Uwierzcie więc, że macie potencjał. Ogromną wewnętrzną siłę, o jaką sami siebie nie podejrzewacie, i tylko ktoś uważnie patrzący z boku umie go dostrzec. Dostrzeżcie go więc.